Z życia mechanika - błąd P0300 | MOTOFAKTOR

Z życia mechanika - błąd P0300

person Łukasz Bogus 25/02/2021

Tym razem bierzemy na warsztat Suzuki Grand Vitara z dwulitrowym silnikiem benzynowym.

P0300 to błąd chyba każdemu znany. Występuję często w postaci zawężonej do konkretnego cylindra np. P0301 lub wskazuje na kilka cylindrów P0302, P0303, P0304 i tak dalej. Zazwyczaj nie zwiastuje problemów diagnostycznych, chociaż potrafi być kłopotliwy, jeśli na przykład za wypadanie zapłonów odpowiada zły skład mieszanki paliwowej.

 

Dzisiejsza historia należy do  z tych drugich, bardziej problematycznych, a jej bohaterem jest Suzuki Grand Vitara z dwulitrowym silnikiem benzynowym.

Samochód trafił do nas świeżo po zakupie. Tym razem klient był świadomy usterki, która jednak miała być łatwa do usunięcia według sprzedającego pojazd. Zaraz po przyjedzie samochodu do warsztatu wybrałem się z właścicielem na jazdę próbną.

 

Według wcześniej uzyskanych od niego informacji problem miał polegać na szarpaniu podczas jazdy. Na początku naszej przejażdżki nic się nie działo. Jedyne, co się dało zauważyć, to świecąca kontrolka silnika oraz to, że samochód wyposażony jest w instalację gazową. Gdy zacząłem się niecierpliwić, właściciel poinformował mnie, że objaw występuje dopiero po nagrzaniu samochodu, a jako że mieszkał niedaleko warsztatu, silnik nie zdążył jeszcze złapać temperatury.

 

Gdy kontynuowaliśmy naszą podróż, nagle dało się poczuć delikatne szarpnięcia, które dosyć szybko przerodziły się w mocne skoki, można wręcz powiedzieć, że samochód skakał zamiast jechać. Było to na tyle uciążliwe, że praktycznie uniemożliwiało jazdę samochodem.

 

Pierwsze, co zrobiłem po wystąpieniu objawu, to przełączyłem silnik z powrotem na tryb benzynowy, ale to nic nie dało. Zapadła więc decyzja o powrocie do serwisu. Na miejscu podłączyłem komputer, aby odczytać pamięć błędów. Analiza błędów rzuciła trochę światła na sytuację, ponieważ najczęściej pojawiające się błędy były związane z wypadaniem zapłonów zarówno ogólne, jak i te dotyczące konkretnego cylindra.

 

Pojawił się także błąd dotyczący sondy lambda, ale na razie postanowiłem nie zaprzątać sobie nim głowy. Samochód szarpał zarówno na benzynie, jak i na gazie. Dlatego moje podejrzenia od razu skierowałem na układ zapłonowy. Pierwszymi ofiarami diagnostyki padły świece zapłonowe, które wyglądały na sfatygowane, a ich stan odpowiadał objawom.

 

Wymiana, kasowanie błędów i jazda próbna. Zanim zdążyłem przejechać kilka kilometrów Suzuki znów zaczęło skakać, a po chwili zapaliła się kontrolka silnika. Odczyt pamięci a tam ponownie wypadanie zapłonów czyli to nie świece. Może to cewka zapłonowa?

 

Postanowiłem podmieniać ją po kolei, ale metoda ta nie przyniosła rezultatu. Jednak po którymś razie powrócił błąd z sondą lambda, więc zdecydowałem się jej przyjrzeć. Pierwsze, co się rzuciło w oczy to, że sonda wyglądała jak by była niedawno wymieniona na nową. Dodatkowo podczas jej oględzin, gdy silnik pracował a ja ruszałem wiązką, na chwilę zwiększyły się obroty.

 

Mam cię – pomyślałem. Dalsze oględziny pozwoliły ustalić, że kabel sygnałowy był przecięty prawdopodobnie w celu montażu emulatora. Idąc po wiązce okazało się, że go tam już nie ma, a kabel jest połączony prawidłowo, więc ten trop okazał się fałszywy.

 

Wzrost obrotów nie dawał mi jednak spokoju, więc zacząłem przyglądać się wtyczce, która nad wyraz łatwo dała się rozpiąć, a później nie chciała zaskoczyć. Po krótkiej walce udało się ją zapiąć prawidłowo, co spowodowało, że szarpanie za kable nie miało już wpływu na obroty. Pełen nadziei pojechałem na próbę, jednak moja radość nie trwała zbyt długo. Usterka dalej występowała.

 

Jadąc z powrotem do warsztatu postanowiłem, że odepnę wszystkie czujniki, jakie tylko się da, żeby samochód odpalał i pojadę jeszcze raz. Metoda ta niestety też nie przyniosła efektu. Gdy wróciłem na serwis zrobiliśmy małe konsylium. Pierwsze pytania, jakie padły, to czy na pewno odłączyłem wszystkie czujniki. Odpowiedziałem, że raczej tak, bo odłączałem nawet czujnik położenia wałka rozrządu i to na chodzącym silniku, bo bez niego nie chciał odpalać.

 

A co z czujnikiem położenia wału? Jego akurat nie odczepiałem, bo uznałem, że i tak bez niego nie będzie chodzić. Wszyscy mnie w tym momencie zmierzyli wzrokiem. Postanowiłem więc, że jednak z nim spróbuję. Okazało się, że bez niego samochód zapalił i mogłem jechać na próbę. Gdy kolejne kilometry mijały, a samochód zachowywał się normalnie, uśmiech pojawił się na mojej twarzy.

 

Pozostawało jedynie wymienić czujnik, żeby potwierdzić przepuszczenia. Po powrocie poinformowałem o wynikach jazdy i zabrałem się za poszukiwanie czujnika, bo co prawda wtyczkę od niego znaleźliśmy bez problemu, ale samego czujnika nie mogliśmy zlokalizować. Po głębszej analizie okazało się, że sam czujnik znajduje się za kołem zamachowym i żeby go wymienić, należy je zdemontować co oczywiście wiązało się z wyjęciem skrzyni biegów.

Na szczęście demontaż skrzyni nie poszedł na marne i po założeniu nowego czujnika problem ustąpił, a właściciel mógł się cieszyć ze swojego nowego nabytku.

 

Zdjęcia autora tekstu.

 

Polecamy także pozostałe artykuły z cyklu:

Z życia mechanika – migająca kontrolka ciśnienia oleju

Z życia mechanika – „Panie, jak postoi, to ciężko pali

Z życia mechanika – błąd P0170 korekta paliwa

Z życia mechanika – najważniejsza jest końcówka

Z życia mechanika – ślepa uliczka

Z życia mechanika – idzie lato

Z życia mechanika – japońskie UFO

Z życia mechanika – ratujemy życie

Z życia mechanika – Volvo ci więcej

Z życia mechanika – nie taki diabeł straszny

Z życia mechanika – wątpliwa okazja

“Z życia mechanika – oszczędności”

Zobacz podobne

Szanowny Czytelniku

Zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) informujemy Cię o przetwarzaniu Twoich danych.

Administratorem danych jest Proautomotive Sp. z o.o., 39 - 200 Dębica, ul. Kolejowa 28. Chodzi o dane, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, newsletterów i innych funkcjonalności udostępnianych przez Proautomotive Sp. z o.o., głównie zapisanych w plikach cookies i innych identyfikatorach internetowych, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych zaufanych partnerów. Gromadzone dane są wykorzystywane wyłącznie w celach: świadczenia usług drogą elektroniczną wykrywania nadużyć w usługach pomiarów statystycznych i udoskonalenia usług

Osoba, której dane dotyczą, ma prawo dostępu do danych, sprostowania i usunięcia danych, ograniczenia ich przetwarzania. Osoba może też wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych. Wszelkie zgłoszenia dotyczące ochrony danych osobowych prosimy kierować na adres biuro@motofaktor.pl lub pisemnie na adres Proautomotive Sp. z o.o., 39 - 200 Dębica, ul. Kolejowa 28 z dopiskiem "ochrona danych osobowych".

Więcej o zasadach przetwarzania danych osobowych i przysługujących Użytkownikowi prawach znajduje się w Polityce prywatności.

Zapisz się na newsletter główny

Chcę otrzymywać wiadomości e-mail (W każdej chwili możesz zrezygnować z subskrybcji).

 

To był tydzień!

Chcę otrzymywać wiadomości e-mail (W każdej chwili możesz zrezygnować z subskrybcji).

 

Strefa Ciężka

Chcę otrzymywać wiadomości e-mail (W każdej chwili możesz zrezygnować z subskrybcji).

 

Subscribe to our newsletter

Send me your newsletter (you can unsubscribe at any time).