WUZETEM – od produkcji dla wojska do globalnego rynku motoryzacyjnego | MOTOFAKTOR

WUZETEM - od produkcji dla wojska do globalnego rynku motoryzacyjnego

Jubileusz 75 lat działalności to dla polskiej firmy WUZETEM nie tylko powód do świętowania, ale także dowód na umiejętność dostosowania się do dynamicznych zmian na rynku. O roli polskich producentów w globalnych łańcuchach dostaw, o wyzwaniach związanych z konsolidacją branży, rosnącej roli nowych graczy z Azji oraz o tym, gdzie w tym wszystkim znajduje się miejsce dla rodzimego przemysłu, redaktor naczelna Motofaktor.pl Joanna Piszcz rozmawia z Jackiem Pużukiem, prezesem WUZETEM.

  • WUZETEM obchodzi w tym roku 75-lecie działalności. 
  • Niemal 100% produkcji firmy trafia dziś na rynek cywilny.
  • Własny dział R&D oraz inwestycje w park maszynowy pozwalają utrzymać pozycję na rynku.
  • O historii i planach rozwoju firmy opowiada Jacek Pużuk, prezes WUZETEM.
  • Więcej informacji na stronie głównej Motofaktora.
  • Chcesz być na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami z branży – zapisz się na nasz newsletter.

W tym roku WUZETEM obchodzi 75-lecie działalności. Jaka jest historia powstania firmy?

Jacek Pużuk, Prezes WUZETEM

Warszawskie Zakłady Mechaniczne, PZL WZTM w Warszawie – tak brzmi pełna nazwa firmy – rozpoczęły działalność w 1951 roku. Firma powstała jako wyspecjalizowany zakład produkujący układy zasilania paliwem do czołgów, wozów pancernych oraz ciężkiego sprzętu wojskowego. Od początku byliśmy skoncentrowani na precyzyjnych elementach związanych z silnikami wysokoprężnymi stosowanymi w sprzęcie o strategicznym znaczeniu. Przez wiele lat produkowaliśmy układy wtryskowe do czołgów i wozów pancernych, które były montowane we wszystkich polskich czołgach wyposażonych w silniki typu Wola.

W pewnym momencie stało się jasne, że osiągnęliśmy w tym obszarze bardzo wysoki poziom technologiczny i jakościowy. Naturalnym krokiem było więc poszukiwanie nowych rynków, na których moglibyśmy wykorzystać nasze kompetencje. Nasi poprzednicy zaczęli rozwijać produkcję na potrzeby rynku cywilnego – najpierw samochodów dostawczych, a następnie osobowych. Stopniowo ciężar działalności przesuwał się właśnie w tym kierunku. Dziś proporcje zmieniły się całkowicie. Niemal 100% produkcji firmy trafia dziś na rynek cywilny, natomiast komponenty dla sprzętu wojskowego stanowią już jedynie ułamek naszej działalności.

Czy zawsze firma działał w obecnej lokalizacji?

Obecnie firma zlokalizowana jest w Jawczycach, w gminie Ożarów Mazowiecki pod Warszawą. Jednak przez 65 lat nasza fabryka mieściła się na warszawskim Mokotowie. Był to ogromny, wielopiętrowy zakład przemysłowy zlokalizowany w samym centrum dzielnicy. W szczytowym okresie zatrudnialiśmy tam ponad 3 tysiące pracowników. Dziś nasz zespół liczy około 300 osób.

Dziesięć lat temu podjęliśmy decyzję o przeniesieniu produkcji do nowej siedziby. Obiekt w Jawczycach został zaprojektowany specjalnie dla nas. Wspólnie z projektantem i wykonawcą szczegółowo określaliśmy wymagania dotyczące warunków technicznych, układu hal produkcyjnych, logistyki wewnętrznej i zaplecza laboratoryjnego. Dzięki temu dziś pracujemy w przestrzeni idealnie dopasowanej do specyfiki naszej działalności – nowoczesnej, ergonomicznej i spełniającej najwyższe standardy technologiczne.

Jakie kamienie milowe mógłby Pan wskazać w rozwoju firmy?

Pierwszym kamieniem milowym było oczywiście samo powstanie firmy w 1951 roku. Kolejnym niezwykle istotnym momentem było rozpoczęcie produkcji komponentów układów wtryskowych do samochodów osobowych i wejście na rynki zagraniczne, w tym do Stanów Zjednoczonych. Obecnie niemal połowa naszej produkcji trafia właśnie do USA, co pokazuje skalę i znaczenie tego kierunku.

Bardzo ważnym wydarzeniem było również przekształcenie w 2008 roku przedsiębiorstwa państwowego w spółkę akcyjną. To był przełom nie tylko formalny. Wszyscy ówcześni pracownicy stali się współwłaścicielami przedsiębiorstwa, co w naturalny sposób wzmocniło poczucie współodpowiedzialności za wyniki, jakość i rozwój firmy. Dziś około 15 proc. udziałów posiadają pracownicy, a większościowym akcjonariuszem jest Agencja Rozwoju Przemysłu. Spółka bardzo dobrze funkcjonuje w tej strukturze właścicielskiej. Liczymy również, że przy wsparciu ARP ponownie w większym zakresie wejdziemy w łańcuch dostaw dla sektora obronności – to jedna z naszych ambicji na kolejne lata.

Kolejnym kamieniem milowym było wdrożenie produkcji układów wtryskowych opartych na elementach piezoelektrycznych, które wymagają jeszcze większej precyzji wykonania i bardziej zaawansowanego zaplecza technologicznego. W rzeczywistości takich przełomowych momentów było znacznie więcej – każdy etap rozwoju technologii, każda większa inwestycja w park maszynowy czy wejście na nowy rynek można uznać za istotny krok naprzód.

Co dokładnie obecnie produkujecie?

Od 75 lat produkujemy końcówki układów wtryskowych do silników Diesla. W przypadku zastosowań wojskowych wytwarzamy czasem również kompletne układy wtryskowe, jednak naszym podstawowym, kluczowym produktem jest bardzo szeroka gama końcówek wtryskowych. Obecnie oferujemy ponad 300 różnych typów końcówek, przeznaczonych do ponad 400 modeli silników stosowanych na całym świecie. Nasze produkty znajdują zastosowanie m.in. w pojazdach marek takich jak Volkswagen czy Citroën, ale również w sprzęcie budowlanym, kolejowym czy specjalistycznym. W ubiegłym roku wprowadziliśmy do oferty końcówki do silników ciężarowych Volvo używanych w Stanach Zjednoczonych i Azji. Każdego roku rozwijamy nowe rozwiązania, aby odpowiadać na potrzeby rynku i dostarczać produkty tam, gdzie są rzeczywiście potrzebne. Nasz asortyment jest bardzo szeroki i stale się powiększa.

Czy firma posiada własny dział badań i rozwoju?

Posiadamy własny dział badań i rozwoju. Sami analizujemy zapotrzebowanie rynku oraz oraz identyfikujemy, jakie końcówki będą potrzebne w najbliższych latach. Sprawdzamy, czy jesteśmy w stanie je wyprodukować przy wykorzystaniu obecnych zasobów technologicznych i parku maszynowego. W tym i w ubiegłym roku planujemy przeznaczyć łącznie blisko 30 mln zł na inwestycje w park maszynowy i nowe technologie. To pokazuje skalę naszych ambicji rozwojowych oraz determinację w utrzymaniu silnej pozycji rynkowej.

W jaki sposób dbacie o jakość produktów?

Wysoka jakość jest naszym znakiem rozpoznawczym. Dbamy o nią od samego początku procesu produkcyjnego – już na etapie doboru stali. Na każdym etapie produkcji pracownicy dokonują autokontroli wytwarzanych elementów. Każde stanowisko pracy wyposażone jest w precyzyjne systemy pomiarowe. Dodatkowo funkcjonuje nasze laboratorium pomiarowe, które prowadzi niezależne kontrole jakości. Każdy pracownik posiada narzędzia umożliwiające niezwykle dokładne pomiary półproduktów i gotowych wyrobów. Ostatecznie wszystkie produkty przechodzą testy końcowe sprawdzające zgodność z naszymi normami jakości i precyzji wykonania. Precyzja z jaką pracujemy na co dzień sięga dziesiątych części mikrona, często trzeciego lub nawet czwartego miejsca po przecinku. Warto w tym miejscu zaakcentować, że mówimy tu o pomiarach wartości mierzonych w mikronach. 1 mikron to tysięczna część milimetra (przeciętny ludzki włos ma grubość ok. 70 mikronów).

Jak to robicie, że tyle lat utrzymujecie się na wymagającym rynku?

Naszą receptą jest ciągłe inwestowanie w ludzi i technologie. Jesteśmy obecni w 47 krajach i choć nie należymy do najtańszych dostawców, klienci wybierają nas ze względu na bezkompromisową jakość, która często przewyższa parametry komponentów montowanych fabrycznie. Siłą WUZETEM jest też stabilność kadrowa – prezesi i zarządy mogą się zmieniać, ale nasi doświadczeni konstruktorzy i operatorzy to fundament wiedzy, której nie da się zastąpić.

A jak widzi Pan przyszłość w firmy m.in. w kontekście rozwoju elektromobilności?

Choć elektromobilność to silny trend, patrzymy na rzeczywistość pragmatycznie. W samej Polsce jeździ obecnie około 8 milionów aut z silnikiem Diesla, a rocznie wciąż sprzedaje się ich kilkadziesiąt tysięcy. Średni wiek pojazdów sprawia, że przez najbliższe 10-15 lat zapotrzebowanie na nasze części będzie stabilne. Widzimy też ogromny potencjał na rynkach zagranicznych – w USA, Ameryce Południowej czy Azji, gdzie diesli jest znacznie więcej.

Jednocześnie nie stoimy w miejscu. Współpracujemy z wieloma firmami, zarówno z branży obronnej, ale także z innymi firmami, dla których precyzja i jakość, którą możemy zagwarantować, jest istotna. Agencja Rozwoju Przemysłu, która ma także swoje projekty rozwojowe w obszarze zbrojeniowym, może być dla nas dodatkowym obszarem, w którym będziemy mogli rozwijać się w przyszłości. W 2022 roku nasza firma uzyskała koncesję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na produkcję sprzętu wojskowego. Koncesja uprawnia WUZETEM do wytwarzania i obrotu komponentami oraz częściami zamiennymi wykorzystywanymi w sprzęcie wojskowym, w tym w pojazdach i systemach silnikowych. A oprócz Agencji Rozwoju Przemysłu jest także Polska Grupa Zbrojeniowa. Z firmami tej grupy też rozmawiamy, więc liczę na to, że część środków, które trafiają teraz do Polski na rozwój wszystkich stref związanych z obronnością, uda nam się pozyskać na rozwój firmy i na budowanie dobrych, wartościowych produktów dla polskiej armii.

Czy Pana zdaniem polski przemysł motoryzacyjny jest zdominowany przez zagraniczne koncerny, czy po prostu polskich firm nie widać na rynku?

W Polsce działa bardzo wiele firm specjalizujących się w produkcji części na pierwszy montaż oraz na rynek aftermarket – takich jak WUZETEM. Przedsiębiorstwa te często funkcjonują pod własnymi markami, jednak dla końcowego klienta pozostają niemal niewidoczne. Kierowcy zazwyczaj nie mają świadomości, że dana firma w ogóle istnieje – ani że w ich samochodzie pracuje część wyprodukowana przez polskiego producenta. Jesteśmy jednym z wielu elementów układanki, niewielkim komponentem w złożonej konstrukcji pojazdu. Dlatego tak ważne jest dla mnie, aby tę świadomość miał mechanik samochodowy – by wiedział, że WUZETEM oferuje najwyższą jakość w relacji do ceny.

Wiele polskich firm jest dziś istotnym ogniwem w globalnych łańcuchach dostaw. Rynek motoryzacyjny przeszedł ogromną konsolidację – w Europie dominują potężne grupy, takie jak Volkswagen AG czy Stellantis, które łącząc swoje moce produkcyjne, optymalizują koszty i zwiększają skalę działania. Polska stała się jednym z kluczowych dostawców części dla tych globalnych korporacji. Współpraca z nimi oznacza spełnianie rygorystycznych norm jakościowych, weryfikowanych w ich własnych laboratoriach i centrach badawczych.

Równolegle rozwija się drugi segment rynku – producenci samochodów z Chin, którzy coraz śmielej wchodzą do Europy. Nie mamy jeszcze dużego doświadczenia jako dostawca dla tego sektora, jednak można zakładać, że wraz z lokalizowaniem produkcji w Europie – również w Polsce – pojawią się nowe możliwości współpracy. Jeśli chińskie koncerny zdecydują się budować tu swoje centra produkcyjne, polskie firmy mają realną szansę stać się partnerami i dostawcami dla nowych graczy w branży.

Obecnie Polska nie posiada własnej marki samochodowej. Projekt Izera w ostatnim czasie ponownie pojawia się w debacie publicznej, jednak wciąż pozostaje w fazie odbudowy. Z perspektywy czasu można żałować, że w okresie funkcjonowania fabryki samochodów osobowych na warszawskim Żeraniu oraz zakładów Fiata w Bielsku-Białej nie udało się utrzymać trwałego partnerstwa z Daewoo. Dla porównania, Czesi skutecznie związali swoją motoryzację z koncernem Volkswagen i do dziś czerpią z tego korzyści. Polska wybrała inną drogę. Nie jesteśmy dziś centrum kompetencyjnym w zakresie produkcji gotowych samochodów, ale jesteśmy silnym, cenionym i konkurencyjnym dostawcą części oraz podzespołów dla światowej motoryzacji. I to jest obszar, w którym naprawdę mamy się czym pochwalić.

Zdjęcia: WUZETEM