Wul-Gum – motocykl niemiecko – polski | MOTOFAKTOR

Wul-Gum - motocykl niemiecko - polski

Połowa lat 30. ubiegłego wieku przyniosła w Polsce lawinowy wzrost zainteresowania lekkimi i prostymi motocyklami małych pojemności. Nie było to dziełem przypadku.

Moda na tego typu jednoślady przyszła do nas z Niemiec, gdzie jeszcze za czasów Republiki Weimarskiej, w roku 1928 wprowadzono przepisy pozwalające na jazdę motocyklami do 200 cm³ bez rejestracji, prawa jazdy, a nawet płacenia podatku drogowego. Od tego momentu wielu producentów zainteresowało się tworzeniem konstrukcji odpowiadającym takim przepisom.

U nas zajęło to nieco czasu, ale obserwując burzliwy rozwój klasy najmniejszych motocykli u naszych zachodnich sąsiadów polski rząd wprowadził w roku 1936 nowe regulacje prawne (z pewnymi modyfikacjami w stosunku do niemieckich), mające zwiększyć zainteresowanie klientów tego typu konstrukcjami. Motocykle z silnikami o pojemności do 100 cm³ nie musiały być rejestrowane, nie musiały posiadać tablic rejestracyjnych. Do jazdy „solo” nie potrzebne było także prawo jazdy, a dodatkowo przy zakupie motocykla krajowej produkcji urząd skarbowy zwracał jeszcze nabywcy 180 zł od podatku dochodowego. To były bardzo korzystne warunki. Dla przedsiębiorców to był interesujący kierunek rozwoju, bo krajowy przemysł motocyklowy praktycznie nie istniał, jeżeli oczywiście nie liczyć monstrualnie drogich Sokołów 1000 i 600. Na skutki nowych regulacji prawnych nie trzeba było długo czekać.

Korzystając z koniunktury, jak grzyby po deszczu pojawiały się kolejne firmy zainteresowane wprowadzaniem na rynek motocykli najmniejszych pojemności. Czasami miały to być konstrukcje własne, czasami wyroby licencyjne, a czasami po prostu maszyny produkcji brytyjskiej lub niemieckiej, sprowadzane do kraju i przemalowywane we własne barwy. Przedsiębiorstw, które postanowiły związać swoją przyszłość z motocyklami było co najmniej kilkanaście – od tych bardziej znanych jak SHL, Podkowa czy MOJ, poprzez Niemen, Perkun, kończąc na rzadziej spotykanych jak Tornedo, SM 98, Zuch, czy Łucznik. Jedną z firm, która stawiała na lekkie „setki” był poznański Wul-Gum.

Omijając przepisy celne

Firma Wul-Gum założona została przez rzutkiego przedsiębiorcę Antoniego Kwiatkowskiego w Poznaniu, przy ul. Wielkie Garbary, na początku lat 30. Dokładna data nie jest znana, pierwsze wzmianki o firmie pojawiły się w poznańskich archiwach w roku 1931, ale już w roku 1932 w prasie (Dziennik Bydgoski) ukazywały się anonse reklamujące działalność przedsiębiorstwa w zakresie sprzedaży, napraw, ale także i bieżnikowania opon samochodowych.

Generalnie Wul-Gum (nazwa firmy pochodziła od rodzaju prowadzonej działalności) dysponując placówkami na terenie kraju zajmował się szeroko rozumianym serwisem kół, ale oferował także smary, oleje i inne materiały eksploatacyjne. Biznes samochodowy szedł na tyle dobrze, że właściciel postanowił poszerzyć ofertę. W drugiej połowie lat 30, gdy wzorem Republiki Weimarskiej, a potem III Rzeszy, w Polsce coraz bardziej popularne stawały się małolitrażowe motocykle klasy 100 cm³, więc poznańska firma zajęła się importem tych maszyn, ale także szerokiego asortymentu części zamiennych.

Wul-Gum na terenie Wielkopolski zajmował się sprzedażą maszyn wielu marek, między innymi: Victoria, Hercules, czy Phanomen. Właściciel szukając możliwości obejścia stosunkowo wysokich bo aż 20% ceł, zdecydował się a sprytny wybieg. Motocykle kupowane były u niemieckich producentów częściach, a następnie po przemalowaniu i zainstalowaniu tabliczki znamionowej (bez nazwy producenta), oferowane były jako wyrób krajowy. Co ciekawe, w Polsce również kilka innych niewielkich firm korzystały z tego patentu – Śmigły, Irma, czy Orzeł. W tamtych czasach taki wybieg był możliwy, bo nie istniał jeszcze światowy system identyfikacji ram VIN. Jednak twórcą tego sprytnego patentu z pewnością był Antoni Kwiatkowski. W dzisiejszych czasach takie zabiegi nikogo już nie dziwią – przykładem mogą być polskie marki Junak i Romet, które oferują chińskie motocykle ze zmienionym na dobrze rozpoznawalne logo. Jednak rzeczywisty kraj pochodzenia pojazdu zakodowany jest w numerze VIN, więc w tym wypadku opłat celnych nie da się uniknąć.

Wróćmy jednak do firmy Wul-Gum. Motocykle pod własną marką oferowane były w latach 1937-39, i bazowały głównie (chociaż, jak twierdzą niektóre źródła nie tylko) na niemieckich jednośladach opartych na doskonałych jednostkach napędowych Sachsa. Wydaje się, że najbardziej rozpowszechnionym modelem motocykla Wul-Gum, był Prior – popularna „setka”, dla której bazą był niemiecki Herkules. Proces „produkcyjny” był bardzo prosty – maszyny dostarczane były gotowych podzespołach – ramy, koła, silniki i karoserie.

Na zbiornikach paliwa malowane były własne logotypy, i wszystko skręcano w jedną całość. Motocykl, a w dzisiejszym rozumieniu motorower, miał bardzo prostą konstrukcję. Przednie zawieszenie realizowane było widelcem trapezowym z blach tłoczonych, tylne koło mocowane było w sztywnej ramie, dwusuwowy silnik (uruchamiany przez kickstarter, w innych modelach przez rowerowe pedały) zblokowany był z dwustopniową skrzynią biegów. Konstrukcja była jednoosobowa z typowym rowerowym siodełkiem. Oświetlenie elektryczne zasilane było przez suche baterie, umieszczone w obudowie przedniego reflektora. Silnik dysponujący mocą 2,3 KM pozwalał rozpędzić ten lekki pojazd (ważył ok 60 kg) do prędkości ok 60 km/h.

Oprócz macierzystego zakładu w Poznaniu, „produkcją” motocykli Wul-Gum zajmował się także zakład „Motosprzęt” w Ostrowie Wielkopolskim. To była stosunkowo duża firma – zajmował się także montażem rowerów Otello i Herold, do których ramy produkowano również w Ostrowie, w Hurtowni Pneumatyków.

Co ciekawe, jak podaje Monitor Polski nr 213 z dnia 17.09.1938 – założyciel i właściciel firmy Wul-Gum Antoni Kwiatkowski zmarł 10 sierpnia 1938 roku i przejęła ją w całości żona Dorota, nie zmieniając nazwy. Chyba również miała głowę do interesów, skoro motocykle Wul-Gum, jako wyrób krajowy, prezentowane były jeszcze w roku 1939 podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich. Losy firmy Wul-Gum z Poznania w czasie II Wojny Światowej były ściśle związane z tragiczną historią miasta pod niemiecką okupacją oraz ówczesnymi realiami gospodarczymi. Po inwazji Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 r., Poznań został anektowany i stał się stolicą Okręgu Rzeszy Kraj Warty (Reichsgau Wartheland). Polskie przedsiębiorstwa, w tym także i Wul-Gum, zostały skonfiskowane przez władze niemieckie w ramach polityki „aryzacji” mienia i włączone do niemieckiej machiny wojennej.

Gdy na początku roku 1945 miasto zostało przez władze hitlerowskie ogłoszone twierdzą Festung Posen, było intensywnie ostrzeliwane przez armię radziecką. Zakłady Wul-Gum uległy wtedy zniszczeniu i nigdy już nie podniosły się do dawnej świetności. Trudno nawet określić, czy później firma została upaństwowiona, czy po prostu przestała istnieć.

Niestety, ze względu na raczej rzemieślniczy charakter produkcji motocykli, po przedsiębiorstwie praktycznie nie zachowały się żadne dokumenty pozwalające ocenić jej wielkość. Do dnia dzisiejszego zachowały się bardzo nieliczne egzemplarze tej marki, stanowiąc ozdoby kilku kolekcji. Nie ma jednak całkowitej pewności czy wszystkie zostały przemalowane z niemieckich maszyn w krajowe barwy jeszcze przed II Wojną Światową, czy już przez obecnych właścicieli.

Źródła: Dziennik Bydgoski 1932, Dzieje Polskiej Motoryzacji Stanisław Szelichowski, Polskie Motocykle 1918-1945 Jan Tarczyński, Zasoby Państwowego Archiwum w Poznaniu
Zdjęcie: archiwum autora