Do systemów tych w głównej mierze należą m.in.: system automatycznego hamowania awaryjnego, adaptacyjny tempomat (ACC), asystent utrzymywania pasa ruchu (LKA), system monitorujący martwego pola oraz wiele innych rozwiązań. Technologie zaadaptowane w układach ADAS zdolne są do przewidywania zagrożeń i w niektórych sytuacjach potrafią zareagować szybciej niż przeciętny kierowca. Wokół funkcjonowanie systemów ADAS narosło wiele mitów które dystansują zarówno kierowców, jak i mechaników którzy mieliby je później serwisować.
Według amerykańskiej agencji NHTSA zajmującej się sprawami bezpieczeństwa drogowego systemy ADAS skutecznie ograniczają ryzyko wypadków lub minimalizują skutki potencjalnej kolizji drogowej. Wykorzystanie tych układów w trakcie jazdy wymaga jednak zapoznania się z zasadą ich funkcjonowania oraz uwagami które związane są z ich działaniem. W tym miejscu warto obalić pierwszy mit który krąży wokół ADAS i dotyczy założenia iż: „ADAS zrobi wszystko za kierowcę”.
Systemy ADAS wymagają uwagi kierującego, gdyż oczywiście wspomagają nadzór na prędkościom, monitorują odstęp jak i korygują tor jazdy samochodu ale w każdym momencie mogą zażądać przejęcia kontroli nad pojazdem. Ingerencję poszczególnych systemów można ustawić, konfigurując wiele parametrów pośród których kierujący jest w stanie określić poziom wsparcia danego systemu w proces kierowania pojazdem (zdjęcie 1).

Osobiście w trakcie wielu jazd testowych, różnego rodzaju samochodami niejednokrotnie przekonałem się o tym jak reaguje dany układ wspomagania jazdy. Systemy ADAS są zdolne do działania nawet w wydawać by się mogło niekorzystnych warunkach pogodowych (zdjęcie 2). I tu właśnie dochodzimy do kolejnego mitu, mówiącego iż nawet niewielki deszcz czy śnieg wpływa znacząco na pogorszenie procesu wsparcia tych systemów.

Oczywiście kluczowe w niesprzyjających warunkach staje się postępowanie kierowcy i przestrzeganie zaleceń producenta pojazdu. Dysfunkcje ADAS-a biorą się w wielu wypadkach z przyczyn prozaicznych do których możemy zaliczyć na przykład zabrudzenie danego sensora.
Jak każdy kierowca popełniam błędy, które w głównej mierze wynikają z przemęczenia czy braku skupienia uwagi na drodze. W kilku momentach podroży po malowniczym Beskidzie Wyspowym (trasa Kraków – Myślenice – Nowy Targ), układ monitorujący przeciwległy pas ruchu dał mi kilkukrotnie do zrozumienia że manewr zmiany pasa nie byłby bezpieczny z uwagi na motocykl który szybko pojawił się obok Mercedesa którym podróżowałem. Od razu zaznaczę iż systemy ADAS są na tyle dopracowane iż spełniają wysokie wymagania dotyczące bezpieczeństwa w takim samym stopniu gdy podróżuje się Audi, BMW, Mercedesem, Toyotą lub jakimkolwiek innym samochodem posiadającym certyfikowane układy tego typu.
Kolejny mit związany jest z skomplikowaną obsługą serwisową tych systemów w warsztacie niezależnym. Dobrze wyposażony warsztat, posiadający wykwalifikowany sprzęt (zdjęcie 3) jest w stanie bez problemu nie tylko serwisować (kalibracja radarów lub sterowników) lecz poradzić sobie z naprawą tych systemów.

Nie bez znaczenia pozostaje stopień wiedzy mechanika realizującego obsługę systemu ADAS i jego świadomość o odpowiedzialności za wykonaną usługę. Zaprogramowanie sterownika lub jakiegokolwiek podzespołu który nie będzie spełniał wymogów certyfikatu zgodności skończy się fiaskiem i może wpłynąć na utratę renomy warsztatu nie mówiąc już o aspektach bezpieczeństwa podróżujących naprawianym pojazdem.
Podsumowując, pamiętajmy że systemy ADAS występujące w naszych samochodach nie zwalniają nas z obowiązku monitorowania sytuacji drogowej. Sprawne funkcjonowanie tych układów jest w dużej mierze zależne od stanu technicznego pojazdu. Pęknięta szyba, nadmiernie wyeksploatowane zawieszenie, czy też nieprofesjonalna naprawa powypadkowa przyczynią się do zakłóceń w funkcjonowaniu tych układów. Kluczowa pozostaje więc świadomość kierowcy iż o tego typu systemy należy dbać by były gotowe na prawidłowego działania które zminimalizuje lub wyeliminują ryzyko wypadku drogowego.
Chcesz być na bieżąco z informacjami? Obserwuj nas w wiadomościach Google: