Rok 2025 okazał się dla rynku dystrybucji części zamiennych kolejnym wymagającym sprawdzianem. O kondycji rynku oraz planach na kolejne lata mówi Michał Tochowicz, prezes firmy Moto-Profil, w rozmowie z Joanną Piszcz, redaktor naczelną Motofaktor.pl.

Podobnie jak 2024 rok, również 2025 był dla rynku aftermarket wymagający. Wyraźnie pokazał, że przyszłość w branży mają firmy aktywne, zaangażowane i przede wszystkim potrafiące szybko reagować na zmieniające się warunki rynkowe. Konkurencja w dużej mierze opierała się na cenie, co naturalnie przełożyło się na presję na marże. Jednocześnie obserwowaliśmy zjawisko deflacji cen części przy wciąż odczuwalnej – choć malejącej w ciągu roku – inflacji. Dodatkowym wyzwaniem był dynamiczny wzrost kosztów usług, w szczególności transportowych, które mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania naszego biznesu.
Dla Moto-Profilu był to rok solidnej pracy, który zamykamy z dodatnim wynikiem, utrzymując stabilną pozycję rynkową. W branży, w której dostępny jest ten sam asortyment, kluczowe jest wyróżnienie się – w naszym przypadku tym wyróżnikiem jest ProfiAuto. Dlatego w ostatnim czasie mocno zintensyfikowaliśmy działania w ramach sieci, aby zapewnić naszym partnerom solidne wsparcie na lokalnych rynkach. Kończący się rok pokazał nam wyraźnych liderów w sieci, ale też wiele dynamicznych hurtowni aspirujących do grona Ambasadorów ProfiAuto.
W przypadku cen w 2025 roku możemy mówić wręcz o otwartej wojnie cenowej, która przełożyła się na wyraźny spadek cen części samochodowych. Taka sytuacja krótkoterminowo mogła być korzystna dla rynku, jednak w dłuższej perspektywie ogranicza możliwości inwestowania w rozwój, logistykę czy jakość obsługi. W takich realiach niektórzy dystrybutorzy zaczęli redefiniować swoje kanały sprzedaży. Przedsiębiorstwa, które dotychczas koncentrowały się głównie na współpracy z warsztatami, zaczęły mocniej wspierać działalność firm e-commerce, oferując im niskie ceny zakupu. Takie podejście wpłynęło na tradycyjny rynek warsztatowy, generując presję na marże i stabilność cen.
Z naszej perspektywy możemy to wszystko traktować jako dodatek. W przypadku elektryfikacji panowało u nas przekonanie, że w perspektywie najbliższych lat szybko nie odejdziemy od motoryzacji spalinowej. Dlatego z dużym optymizmem przejęliśmy decyzję Komisji Europejskiej o wycofaniu się z planu wprowadzenia całkowitego zakazu sprzedaży nowych samochodów spalinowych w Unii Europejskiej od 2035 roku.
Obserwujemy również na rynku wyraźną tendencję do dłuższego utrzymywania aut. Kierowcy niechętnie wymieniają je na nowe modele, które nie budują takiego zaufania i są droższe w serwisie. To z kolei wydłuża cykl życia pojazdu i podtrzymuje zapotrzebowanie na części.
W związku z tym nie spodziewam się, aby w ciągu dekady doszło do drastycznej zmiany struktury popytu w aftermarketcie. Powinno być stabilnie. Natomiast na pewno zmienia się czy już zmienił się sposób naprawy. Rosnące skomplikowanie pojazdów i wymogi formalne sprawiają, że coraz większą rolę odgrywają sieci serwisowe i warsztaty posiadające odpowiednie kompetencje oraz dostęp do danych technicznych.
Niezależny serwis motoryzacyjny dziś sam nie jest już w stanie rozwijać się tak skutecznie, jak w ramach sieci. Dlatego stale wsłuchujemy się w głosy ich właścicieli. Wyzwania technologiczne i rynkowe stojące przed mechanikami są jednym z powodów, dla których coraz chętniej przystępują do sieci. W przypadku ProfiAuto, liczba serwisów w 2025 roku przekroczyła już 3500 (wzrost o ponad 16% w stosunku końca 2024), co stawia ją na pozycji niekwestionowanego lidera w Polsce. Warsztaty dołączające do ProfiAuto Serwis doceniają elastyczne warunki współpracy. Mogą liczyć na wsparcie odpowiadające ich potrzebom, w zależności od segmentu oraz korzyści takie jak m.in. umowa inwestycyjna czy program motoPROFIT.
Chcemy być nie tylko dostawcą części, ale partnerem, który realnie buduje przewagę konkurencyjną serwisów niezależnych. Dlatego konsekwentnie stawiamy na rozbudowę wsparcia technicznego, szkolenia oraz narzędzia diagnostyczne, które pomagają warsztatom rozwijać się w zgodzie z trendami.
W Moto-Profilu dominowały głównie elementy silnikowe i napędu oraz części stricte eksploatacyjne – w tym oleje i płyny. Warto także odnotować w wyposażeniu warsztatowym wzrost sprzedaży licencji do testerów diagnostycznych. Natomiast wspomniana presja cenowa sprawiła, że klienci częściej wybierali tańsze zamienniki. To otworzyło przestrzeń dla naszych marek – ProfiPower, Oyodo i JPN. Odpowiednio zbudowana i stale poszerzana oferta w tym obszarze może być dziś realną przewagą konkurencyjną i generować wyższe marże.
Mamy konkretne plany i od razu zdradzę, że patrzymy na nasz biznes w zdecydowanie dłuższej perspektywie. Przygotowaliśmy strategię dla Moto-Profilu i tym samym dla ProfiAuto na lata 2026-2029, którą partnerzy sieci poznają na początku przyszłego roku. Chodzi o dostosowanie sieci do dynamicznych zmian rynkowych. W czasie transformacji, wynikających m.in. z rozwoju nowych technologii, automatyzacji i sztucznej inteligencji, myślenie strategiczne staje się absolutną koniecznością.
Na pewno będziemy koncentrować się na dalszym rozwoju technologii. Dotyczy to zarówno automatyzacji procesów, jak i integracji głównych platform, które usprawnią współpracę z klientami. Kluczowe będzie także osiągnięcie większej sprawności operacyjnej w obszarze logistyki. Tak, aby zapewnić hurtowniom i sklepom maksymalną dostępność części i przewidywalność dostaw.
W kwestii eksportu naszym priorytetem będzie wzmocnienie działań na rynkach, na których już jesteśmy obecni czy wejście na kierunki dotychczas obsługiwane w ograniczonym stopniu. Przewidujemy także relokację sprzedaży z najmniej rentownych miejsc na mapie Europy.