Skoda Kodiaq 1. generacji to jedna z ciekawszych propozycji dla osób, które szukają przestronnego rodzinnego SUV-a za rozsądne pieniądze z dobrymi osiągami, świetnymi właściwościami jezdnymi i sprawdzonymi rozwiązaniami z koncernu Volkswagen AG. Na co warto zwrócić uwagę przed zakupem tego auta? Który silnik wybrać?
Premiera czeskiego SUV-a miała miejsce w roku 2016, a już rok później auto trafiło do salonów. W 2020 roku samochód przeszedł modernizację. Zmiany to między innymi: napis Skoda na klapie bagażnika zamiast logotypu, dyskretnie zmodernizowane reflektory, pojawiły się też opcjonalne matrycowe reflektory Matrix LED, nowe tylne lampy w technologii LED z dynamicznymi kierunkowskazami, a tylna lotka otrzymała czarny błyszczący lakier (nie jest już w kolorze nadwozia jak przed liftingiem). Oprócz tego zmieniono również zderzaki.
We wnętrzu Skody Kodiaq 1. generacji pojawiły się dostępne opcjonalnie ergonomiczne fotele z certyfikatem AGR. Od modernizacji, wirtualne zegary stanowią elementy wyposażenia standardowego. Nie zabrakło też nowej kierownicy. To oczywiście nie wszystkie zmiany, ale te najłatwiej zauważyć.
Od czasu liftingu, samochód ten bez większych zmian był produkowany jeszcze do 2023 roku, a następnie zastąpiono go przez kolejną generację.
Pod maską pierwszej generacji Skody Kodiaq może pracować jeden z trzech silników benzynowych. Bazowa jednostka to najbardziej udana konstrukcja w tej gamie, to motor 1.4 TSI z paskiem rozrządu. Jednostka ta jest dostępna w dwóch wariantach mocy. Wersja podstawowa ma 125 KM, a mocniejsza 150 KM. Nawet ta słabsza zapewnia całkiem rozsądne osiągi i przyzwoitą dynamikę, ale ta z większą mocą gwarantuje najlepszy kompromis między przyspieszeniem a zużyciem paliwa.

W palecie silnikowej dostępny jest jeszcze motor 1.5 TSI ACT z systemem wyłączającym cylindry o mocy 150 KM. Tej jednostki lepiej unikać, szczególnie w autach wyprodukowanych w latach 2018-2022. Ma nietrwałe tuleje cylindrów przez co w wielu egzemplarzach dochodzi do zatarcia silnika. W niektórych egzemplarzach problem ten ujawnia się już po kilkudziesięciu tysiącach kilometrów, w innych po 200 000 km, a w jeszcze innych nawet po 300 000 km. Trudno przewidzieć, kiedy zawiedzie. Dzieje się tak nawet przy wymianie oleju co 10 000 km.
Najbardziej wymagający mają do wyboru topowy silnik 2.0 TSI, który generuje 220 lub 245 KM w wersji usportowionej RS. Jednostka ta nie powinna sprawiać poważnych problemów w eksploatacji. Co ciekawe, ma podwójny wtrysk paliwa (bezpośredni i pośredni), co pomaga usuwać nagar z kolektora ssącego, a także z kanałów i zaworów dolotowych.
W Skodzie Kodiaq jest dostępny jeden silnik Diesla 2.0 TDI w kilku wariantach mocy, które generują: 150, 190, 200 i 240 KM. Jednostka 150-konna nie powinna przysparzać poważnych problemów, te mocniejsze mają niestety poważne wady.
W motorach 190-konnych z oznaczeniem DFGA spotykane są problemy ze zbyt niskim ciśnieniem oleju, źródłem takie przypadłości jest awaria zaworu regulacji ciśnienia oleju. W skrajnych przypadkach może dojść przez to nawet do zatarcia silnika.

Z kolei, w 200-konnej odmianie DTUA produkowanej od września 2020 występuje poważnym problem z nadmiernym zużyciem oleju silnikowego, którego źródłem są wadliwe pierścienie i tłoki. W niektórych egzemplarzach z silnikiem 2.0 TDI zdarzają się przypadki awarii przysłony pompy wody, co może doprowadzić do braku chłodzenia jednostki napędowej i przegrzania jej. Lepiej wymienić pompę wody zaraz po zakupie auta.
Złą opinię ma również wersja 240-konna CUAA z podwójnym turbodoładowaniem, gdzie spotykany jest problem nadmiernego zużycia oleju silnikowego. Powodem takiej przypadłości są cienkie pierścienie tłokowe oraz wadliwa chłodniczka oleju zintegrowana z chłodnicą EGR, która z czasem się utleniała a jej fragmenty wpadają do cylindrów niszcząc silnik.
Decydując się na Skodę Kodiaq 1. generacji ze zautomatyzowaną skrzynią biegów DSG, trzeba pamiętać o regularnej wymianie oleju przekładniowego. Najlepiej co około 80 000 km. W przypadku egzemplarzy z napędem 4×4, radzimy też co 60 000 km wymieniać olej w sprzęgle Haldex i dyferencjałach.
Warto przy zakupie Kodiaqa zwrócić też uwagą na zbiorniczek płynu chłodniczego. Jeśli widnieje na nim napis G12, to nie ma się czym przejmować. Jeżeli jest tam napis G13 lub G13 mit Silikat, wówczas może znajdować się w nim woreczek ze specjalnymi granulkami służącymi do oczyszczania płynu. W teorii płyn miał być dożywotni. Niestety, woreczek się zużywa i z czasem może pękać, co spowoduje przedostanie się granulek do całego układu chłodzenia. W skrajnych przypadkach może to doprowadzić do przegrzewania się i uszkodzenia silnika. Aby zapobiec temu problemowi, najlepiej usunąć woreczek (o ile się da) lub cały zbiorniczek na taki bez woreczka, przepłukać układ i zalać go płynem G12.
Co jeszcze może się zepsuć? Użytkownicy tego modelu zgłaszają problemy z radarem od aktywnego tempomatu oraz z pojawiającymi się śladami korozji na tylnej belce zawieszenia. Spotykane są również problemy z zawieszającym się systemem info-rozrywki. Zdarzają się także przypadki rozklejania się reflektorów oraz tylnych lamp.

Skoda Kodiaq 1 to dość trwałe (w zależności od wybranego silnika) i przestronne rodzinne aut. Ma kilka niezawodnych jednostek benzynowych, ale lepiej omijać większość diesli i motory benzynowe 1.5 TSI produkowane do końca 2022 roku. Samochód warto pochwalić za błyskawicznie działające przekładnie DSG, trzeba jednak regularnie wymieniać w nich olej, aby cieszyć się długą eksploatacją. Mocną stroną auta jest też pewne prowadzenie na zakrętach oraz duża ilość egzemplarzy z polskich salonów. Zdecydowanie warto je kupić, ale pod warunkiem, że poprzedni właściciel wymieniał olej w silniku co 10 000-15 000 km, a nie co 30 000 km.
Zdjęcia: Skoda