Rok 2025 w MEKO: firma gotowa na kolejny etap rozwoju | MOTOFAKTOR

Rok 2025 w MEKO: firma gotowa na kolejny etap rozwoju

Konkurencja, ostrożność konsumentów i niepewność gospodarcza -– tak w skrócie można opisać realia, w jakich w ostatnich miesiącach funkcjonował europejski rynek motoryzacyjny. Dla Grupy MEKO był to jednocześnie czas inwestycji, wzmacniania zaplecza logistycznego oraz przygotowań do kolejnego etapu rozwoju. O tym, jak firma ocenia miniony rok i czego można spodziewać się w 2026, redaktor naczelna Joanna Piszcz, rozmawia z Pehrem Oscarsonem, prezesem i dyrektorem generalnym MEKO.

Jak oceniłby Pan miniony rok dla MEKO? Które obszary okazały się największym sukcesem, a które stanowiły największe wyzwanie?

Ponieważ nie opublikowaliśmy jeszcze wyników za cały rok, mogę odnieść się jedynie do pierwszych trzech kwartałów. W tym okresie rynek charakteryzował się bardzo silną konkurencją, ostrożnością konsumentów oraz niepewnością co do perspektyw gospodarczych. Równocześnie intensywnie pracowaliśmy nad budową i uruchomieniem nowych, zaawansowanych technologicznie centralnych magazynów w Danii, Norwegii i Finlandii, a także nad przeniesieniem się do niemal dwukrotnie większego centrum logistycznego w Warszawie.

To strategiczny krok, który wynosi nasze możliwości logistyczne na zupełnie nowy poziom i realnie wspiera klientów na wszystkich rynkach, na których działamy. Jednocześnie przyspieszyliśmy inwestycje w kluczowe obszary przyszłości, takie jak marki własne, opony, obsługa flot, e-commerce oraz segment pojazdów użytkowych. Jako Grupa jesteśmy bardzo dobrze przygotowani na 2026 rok i w pełni skoncentrowani na dalszym wzmacnianiu pozycji MEKO jako partnera aftermarketowego z najbardziej kompleksową oferta dla warsztatów, hurtowni i właścicieli pojazdów.

Jakie były najważniejsze zmiany wdrożone w MEKO w 2025 roku?

Zdecydowanie kluczowym krokiem było znaczące wzmocnienie naszych centralnych magazynów dzięki zastosowaniu najnowocześniejszych technologii. Obecnie dysponujemy zapleczem logistycznym spełniającym najwyższe międzynarodowe standardy, co pozwala nam jeszcze skuteczniej obsługiwać warsztaty, hurtownie oraz klientów indywidualnych we wszystkich krajach naszej działalności.

Czy były decyzje, które przyniosły szczególnie wyraźne efekty biznesowe?

Z perspektywy całej organizacji szczególnie istotne okazały się konsekwentne inwestycje w logistykę oraz rozwój marek własnych. To one tworzą dziś solidną platformę do dalszego wzrostu i umożliwiają nam budowanie konkurencyjnej, elastycznej oferty dopasowanej do różnych segmentów rynku.

Jakie cele stawia sobie MEKO na 2026 rok – zarówno w Polsce, jak i na innych kluczowych rynkach?

Nasz cel jest prosty i jednoznaczny: chcemy wspierać naszych klientów dokładnie tym, czego potrzebują – wtedy, kiedy tego potrzebują i w odpowiedniej cenie. Jesteśmy dziś w bardzo dobrej pozycji, aby wykonać kolejny krok rozwojowy. Dysponujemy silniejszą platformą, w tym rozbudowaną ofertą marek własnych obejmującą różne poziomy cenowe. Dobrym przykładem jest marka Every Part Matters, która odniosła duży sukces w Polsce i którą obecnie wprowadzamy na wszystkie nasze rynki.

W Polsce integracja z Elit w dużej mierze przebiegała zgodnie z planem – na bieżąco ocenialiśmy każdy etap, uwzględniając aktualną sytuację rynkową i to, co było w danym momencie najbardziej zasadne. Proces transformacji marki Elit w Mekonomen przebiegł bardzo sprawnie, a polski zespół wykazał się wysoką skutecznością na wszystkich etapach zmian. Mekonomen w Polsce funkcjonuje obecnie w modelu franczyzowym, opartym na zaangażowanych przedsiębiorcach oraz ofercie cenionej przez klientów warsztatowych. Długoterminowo jesteśmy przekonani do tego konceptu i planujemy jego stopniowy rozwój. Marka Elit nie jest już wykorzystywana w żadnym z naszych oddziałów.

Jak ocenia Pan ogólną kondycję europejskiego rynku motoryzacyjnego? Czy widać oznaki stabilizacji, czy raczej utrzymującą się niepewność?

W listopadzie, przy okazji publikacji raportu za trzeci kwartał, wskazywaliśmy, że rynek wciąż cechuje się bardzo silną konkurencją. Fundamentalnie zarówno firmy, jak i konsumenci odczuwają dużą niepewność co do przyszłości. Wynika ona m.in. z niestabilnej sytuacji w międzynarodowej polityce handlowej oraz z trwającej wojny Rosji przeciwko Ukrainie. W tamtym momencie nie widzieliśmy wyraźnych sygnałów zmiany tego stanu rzeczy.

Jakie czynniki – ekonomiczne, regulacyjne lub technologiczne – będą Pana zdaniem kluczowe dla aftermarketu w nadchodzących latach?

Wskazałbym przede wszystkim dwa obszary. Po pierwsze, prawo właścicieli pojazdów do decydowania, kto ma dostęp do danych generowanych przez ich samochody, a tym samym – kto może je serwisować i naprawiać. Dostęp do danych pojazdu musi być otwarty i nie może być zarezerwowany wyłącznie dla producentów samochodów.

Unia Europejska powinna zabezpieczyć zasadę wolnej i uczciwej konkurencji na rynku aftermarketowym. W przeciwnym razie koszty napraw dla europejskich kierowców znacząco wzrosną. Drugą kwestią jest zapewnienie realnej możliwości naprawy nowych samochodów – przykładowo, powinno się zakazać projektowania baterii do pojazdów elektrycznych w sposób uniemożliwiający ich naprawę lub wymianę. To również miałoby bardzo negatywne konsekwencje kosztowe dla użytkowników.

Czy tempo elektryfikacji w Europie już dziś realnie wpływa na strukturę aftermarketu?

Elektryfikacja postępuje, choć jej tempo jest stosunkowo wolne. Minie jeszcze wiele lat, zanim europejska flota pojazdów stanie się w dużej mierze zelektryfikowana, a poszczególne rynki rozwijają się w bardzo różnym tempie.

Jednocześnie widzimy – na przykład w Norwegii, która ma najwyższy udział samochodów elektrycznych w Europie – że elektryfikacja zaczyna wpływać na aftermarket. Spada zapotrzebowanie na klasyczny serwis, natomiast rośnie znaczenie określonych napraw, często związanych z elementami mechanicznymi, takimi jak układ kierowniczy, hamulce, opony czy szyby.

Trudno dziś jednoznacznie ocenić pełną skalę tych zmian, ale pierwsze sygnały wskazują, że potencjał biznesowy jest duży – pod warunkiem inwestycji w szkolenia z zakresu EV, nowoczesne narzędzia do cyfrowej obsługi klientów, szeroką ofertę części do pojazdów elektrycznych oraz silne, wiarygodne koncepcje marketingowe. Dokładnie w tym kierunku rozwija się dziś MEKO.