Muzeum Wena oficjalnie otwarte zostało 19 czerwca 2024, z inicjatywy przedsiębiorcy Tomasza Juszczaka, który pasją do klasycznej i zabytkowej motoryzacji zaraził się jeszcze w lata 90. ubiegłego wieku. Zaczęło się skromnie – od samochodu NSU Printz, a w chwili obecnej w imponujących zbiorach znajduje się ponad 450 samochodów i około 200 motocykli, rozmieszczonych w pięciu halach (o powierzchni ok 12 000 m²), ale w najbliższych planach jest adaptacja kolejnych przemysłowych budynków na potrzeby ekspozycji. Właściciel przewiduje, że docelowo będzie to ok 30 000 m², szczelnie wypełnionych różnego rodzaju zabytkami techniki i przemysłu, oczywiście z przewagą samochodów i motocykli.
Dokładna liczba eksponowanych pojazdów trudna jest do określenia, bowiem Wena dysponuje sporym zapleczem technicznym i wyspecjalizowana kadrą, co powoduje, że dane te zmieniają się praktycznie codziennie. W chwili tworzenia materiału Muzeum pozyskało kolejny unikatowy polski autobus Bałtyk, który od razu będzie restaurowany, a to tylko jeden z przykładów. Właściciel muzeum w Oławie i jego pracownicy nieustannie śledzą międzynarodowe aukcje, a co smakowitsze kaski są pozyskiwane na rzecz stale rosnącej kolekcji.
Zbiory nie ograniczają się jedynie do motoryzacji – znajdziemy tu obiekty z dziedziny kolejnictwa, lotnictwa, ale jest też spora liczba rowerów i innych eksponatów związanych z techniką i sztuką, a także pokaźna ilość radioodbiorników, gramofonów, patefonów, czy gitar. Jeżeli dokładnie chce się zwiedzić całą ekspozycję z pewnością jeden dzień nie wystarczy.

Wydaje się, że oczkiem w głowie właściciela są duże samochody, typu ciężarówki i autobusy, ale kolekcja aut osobowych, użytkowych i motocykli jest równie imponująca. Znajdziemy tu zarówno pojazdy z początków motoryzacji przełomu XIX i XX wieku, jak i te bliższe współczesnym czasom – na przykład wszystkie modele Fiata 126p jakie kiedykolwiek były produkowane i to w większości z przebiegiem niemal 0 km. Odkryjemy tu także ostatniego wyprodukowanego przez FSO Poloneza i ostatniego Fiata 126p. Tego typu rodzynków jest jednak znacznie więcej.

Wśród zgromadzonych na ekspozycji ponad 250 motocykli (spora ilość także w magazynach czeka na renowację) królują maszyn z okresu PRL, głównie z krajów socjalistycznych, jak Jawy, MZ, M-72, Dniepry, Urale, Simsony i oczywiście nieprzebrane ilości WSK, SHL, WFM, czy motorowery Komar, Żak i Ryś.

Wśród nich znajdziemy także perełki polskiej myśli technicznej jak jedyny krajowy motocykl z silnikiem Diesla, JJ2S Design X4 500 (dwusuw w układzie gwiazdowym), czy prototypowe konstrukcje składanych motorynek inż. Krajewskiego. Dla fanów polskiej motoryzacji to prawdziwa gratka, bo tych maszyn nigdzie indziej się nie zobaczy.

Właściciel Muzeum Wena w Oławie Tomasz Juszczak opowiada o swojej kolekcji w rozmowie z Lechem Potyńskim, redaktorem naczelnym „Świata Motocykli”:
Stacjonarne muzeum to nie jedyne aktywności Tomasza Juszczaka. Rajd Koguta, organizowany już od 10 lat, to największy w Europie charytatywny rajd pojazdów zabytkowych i niekonwencjonalnych, startujący co roku w czerwcu, w okolicach święta Bożego Ciała. Impreza startuje z Oławy (tereny Muzeum Wena) i prowadzi przez różne zakątki Polski, a jej głównym celem nie jest sportowa rywalizacja, ale zbiórka pieniędzy na rzecz chorych i potrzebujących dzieci, a przy okazji dobra zabawa gromadząca entuzjastów z Polski, ale i coraz szerszych kręgów Europy.
Na koniec warto podkreślić, że Muzeum Wena w Oławie utrzymywane jest całkowicie z własnych środków, bez żadnych państwowych, czy europejskich dotacji, a jedyne zyski czerpie z biletów wstępu, oraz trzech punktów gastronomicznych znajdujących się wewnątrz ekspozycji. Ta placówka jest dowodem, że jeżeli tylko eksponaty są ciekawe, a marketing i działania reklamowe właściwie ukierunkowane, to placówka jest w stanie się samofinansować. A koszty są rzeczywiście spore – w tym wypadku ponad 50 pracowników, nowe zakupy eksponatów, ogrzewanie klimatyzacja, oświetlenie, atrakcyjna aranżacja ekspozycji, idą setki tysięcy złotych miesięcznie. Ale w Wenie tłumy zwiedzających są zawsze, niezależnie od pory roku, czy pogody. Ten obiekt na mapie polskich kolekcji motoryzacyjnych możemy stawiać za wzór na najwyższym europejskim poziomie.
Zdjęcia: Lech Potyński