Gdy 6 czerwca 1944 roku wojska alianckie lądowały na plażach Normandii, były wśród nich różnego rodzaju jednostki. Na wyzwalane tereny Francji wkraczały oddziały amerykańskie, niemal zawsze poprzedzane zwiadem motocyklowym. Na widok żołnierza jadącego (przeważnie) na motocyklu Harley-Davidson mieszkańcy wiwatowali i wznosili okrzyki "Libérateur!" (wyzwoliciel) i właśnie taka nazwa przylgnęła do modelu WLA 42 - motocykla który "wygrał" II Wojnę Światową.
Harley Davidson WLA, nie był motocyklem stworzonym specjalnie na potrzeby wojska, a jedynie modyfikacją modelu cywilnego. Gdy w styczniu 1942 roku fabryka w Milwaukee otrzymała rządowy kontrakt na dostawę ponad 31 000 sztuk motocykli do końca roku 1943, nie miała problemu z jego realizacją. Analizując rozwój sytuacji politycznej na świecie Stany Zjednoczone, niespiesznie, ale konsekwentnie szykowały się do tego wydarzenia. Przeprowadzane przez Harleya-Davidsona jeszcze w roku 1939 testy udowodniły, że do celów militarnych najbardziej będzie nadawał się motocykl z niedużym (jak na amerykańskie standardy) dolnozaworowym silnikiem 45” (742 cm³) stosowanym w modelach WL i WLD, a także sportowych WLDR, WLR i WLTT, produkowanych od roku 1936.
Powód takiej decyzji był prosty – ten motocykl była najlżejszy i najbardziej zwrotny, z całej oferty producenta z Milwaukee. W tym samym czasie główny konkurent – Indian – pracował nad jeszcze mniejszą maszyną – modelem 741 B z silnikiem 500 cm³. Aby nadawać się do eksploatacji w ciężkich warunkach terenowych, motocykl Harleya wymagał pewnych modyfikacji. W wyniku tych prac powstał model WLA, gdzie litera „A” oznaczała specyfikację „Army”. Produkowano go jedynie na potrzeby wojska.
Gdy 7 grudnia 1941 roku, po ataku na Pearl Harbor, Ameryka oficjalnie wypowiedziała wojnę Japonii (kilka dni później również Niemcom i Włochom) fabryki w Milwaukee były gotowe do ruszenia z wielkoseryjną produkcją militarną, a motocykl solidnie objeżdżony i przetestowany. Według niektórych źródeł nie był to wybitnie intratny kontrakt, ale w czasie wojny zarobki podobno nie są najważniejsze. Bazowy, cywilny model WL musiał przejść serię modyfikacji, nie tylko z powodu wymagań wojskowych, ale także prozaicznego ograniczania kosztów produkcji. Stopień sprężania silnika został obniżony, aby mógł pracować na paliwach gorszej jakości, powiększony został prześwit aby motocykl zyskał terenową dzielność, błotniki zostały zwężone i skrócone, zrezygnowano z chromowania ozdobnych elementów, dołożono stalową płytę pod zespół napędowy, zainstalowano mokry filtr powietrza i inną końcówkę układu wydechowego.
Zgodnie z wymogami kontraktów militarnych, wszystkie zakontraktowane w prywatnych firmach pojazdy musiał być malowane w zunifikowany dla całej armii matowy kolor khaki. Zlikwidowano także wszelkie logotypy, pozostawiając jedynie (w przypadku Harleya) niewielki znaczek na prędkościomierzu i umieszczonej tuż pod nim mosiężnej tabliczce z informacjami dotyczącymi klasy oleju, specyfikacji świec zapłonowych czy minimalnej ilości oktanów w paliwie. Reflektor przysłonięty został militarnym notkiem, ograniczającym snop światła. Z tyłu zastosowano podwójne lampy, ułatwiające jazdę w kolumnie.
Aby poprawić własności terenowe maszyny, w stosunku do modeli cywilnych przeniesiono środek ciężkości do przodu, poprzez skrócenie mocowania krzyżaka siodła i zmianę kształtu kierownicy. Z gaźnika zniknęła regulowana dysza paliwowa (typowe rozwiązanie w amerykańskich gaźnikach Linkert), aby użytkownik nie mógł niczego zmieniać w jego w nastawach. Solidny bagażnik mocowany do tylnego błotnika, pozwalał na przewożenie bardzo ciężkiego ekwipunku. Fabrycznie motocykl wyposażono w olstro na karabin (przeważnie Thompson 45, słynny Tommy Gun) gmole i sakwy.
Oprócz tych konstrukcyjnie niewielkich zmian, reszta motocykla została tak, jak w maszynie cywilnej – trzystopniowa skrzynia biegów, nożne sprzęgło, w manetkach rollgaz i przyspieszenia zapłonu. W sumie na potrzeby wojska Harley zmontował 88 000 motocykli i wyprodukował ogromną liczbę części zapasowych, które rozesłano do wojskowych magazynów niemal po całym świecie.

Nazwa WLA 42 jest umowna, tej wersji wyprodukowano bowiem zdecydowanie najwięcej, jednak wcześniej powstały maszyny o nieco innym oznaczeniu. WLA 40 – to motocykl, który budowany był jako pierwszy model wojskowy, najbardziej zbliżony do cywilnej wersji WL. Produkowano go tylko w roku 1940 (jeszcze przed przystąpieniem USA do wojny) i powstało ok 400 sztuk, przeznaczonych głównie do testów.
Druga generacja to model WLA 41, pierwsza „wojenna” generacja, produkowana od stycznia do sierpnia 1941 roku, z sygnowaniem numerycznym zaczynającym się od cyfr 41. Przy okazji – numery seryjne wybijane były wtedy na Harleyach jedynie na silniku, ramy nie były oznaczane. Standard wybijania numerów seryjnych na główce ramy Harley wprowadził dopiero w roku 1970. Modele 40 i 41 miały o 2,5 cala przednie zawieszenie typu Springer w stosunku do późniejszych WLA 42 Tej wersji zbudowano ok 1800 sztuk. Najwięcej wyprodukowano motocykli w wersji “42”, było ich aż VII generacji, różniących się drobnymi szczegółami konstrukcyjnymi. W nieco innej specyfikacji produkowany był model WLC – przeznaczony dla armii kanadyjskiej, których w latach 1941-44 zmontowano ok 18 000 egzemplarzy.
Na tym jednak historia wojskowego Harleya się nie kończy. Po zakończeniu II Wojny Światowej firma dostarczała jeszcze ten model motocykla dla żandarmerii wojskowej Holandii i Indonezji, z oznaczeniami WLH i WLJ. A sam, mocno już archaiczny dolnozaworowy silnik stosowany był jeszcze w latach 70. w amerykańskich policyjnych servicarach (trójkołowcach).

W Polsce wśród zabytkowych maszyn Harleya, ten model ciszy się dużą popularnością i z pewnością jest ich najwięcej. Ten fakt jest wynikiem zaszłości historycznych. W znacznej mierze są to bowiem pozostałości po Armii Czerwonej, która w 1944 w “Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej” wyzwalała także nasz kraj z okupacji hitlerowskiej. Skąd jednak imperialistyczne motocykle znalazły się komunistycznym wojsku? W marcu 1941 roku Kongres USA uchwalił o ustawę o pożyczce i dzierżawie sprzętu wojennego. Na jej podstawie prezydent mógł podjąć decyzje o przekazywaniu na zasadzie pożyczki lub wynajmu państwom sprzymierzonym sprzętu wojskowego, broni, amunicji, a nawet materiałów i surowców strategicznych.
Projekt Land-Lease zakładał że to co nie zostanie zniszczone w ramach działań wojennych, zostanie po ich zakończeniu spłacone w części lub całości, na zasadach kredytu długoterminowego. W chwili najazdu Niemiec na ZSRR (czerwiec 1941), kraj ten zaliczony został do grona aliantów, projekt został uruchomiony, a pierwsze morskie konwoje do Murmańska popłynęły już jesienią tego roku. W sumie do Związku Radzieckiego dostarczono 34 180 motocykli, z czego 26670 stanowiły Harleye Davidsony WLA, reszta to w głównej mierze Indiany .W ramach projektu Lend-Lease kilka tysięcy maszyn WLA trafiło także do Wielkiej Brytanii, przez co także dostało się do dwustu tysięcznych Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie . Po zakończeniu II WŚ niewielka ich część przyjechała do Polski w ramach dostaw UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration).
Wojskowe Harleye trafiały więc do Polski zarówno z wschodu, jak i zachodu. Praktycznie wszystkie trafiały do wojska, gdzie przez kilka lat były podstawowym ciężkim motocyklem (zastąpionym potem przez radzieckie M 72) w Ludowym Wojsku Polskim. Było ich całkiem sporo, jednak gdy na przełomie lat 40 i 50, były programowo wycofywane ze służby. Komisyjnie były niszczone, a części zapasowe złomowano. Jednak, jak to w socjalizmie – czym innym jest teoria, czym innym praktyka. Wojskowi magazynierzy kombinowali jak mogli żeby nieco zarobić na “lewiznach” i część substancji się uratowała, przechodząc, przeważnie w sposób nielegalny, w prywatne ręce. Z tych właśnie powodów Harley WLA 42 był w latach powojennych w Polsce stosunkowo popularnym motocyklem, przez długi okres podstawowym sprzętem w klubach harleyowych (motocykli ciężkich i zabytkowych), a także doskonałym materiałem do przeróbek w stylu amerykańskich chopperów, szczególnie po ukazaniu się filmu „Easy riders”.
Dzisiaj ciągle jeszcze trafiają do nas w niewielkich liczbach popularne „Wuelki” wynajdowane gdzieś w wiejskich komórkach Ukrainy, Rosji i Białorusi. Co ciekawe – ze względu na nieprawdopodobnie wielką ilość części wyprodukowanych przez zakłady w Milwaukee i ich kooperantów, ciągle jeszcze dostępnych jako NOS (New Old Stock) czy repliki (Polska jest jednym z największych ich producentem w Europie), ten model Harleya jest stosunkowo łatwy w odbudowie. Co jednak nie oznacza, że jest to niedrogi proces. To wciąż jedna z lepszych inwestycji, ze sporą i stabilną zwrotu.
Zdjęcia: Lech Potyński