Gosia Rdest: Do ścigania wróciłam z jeszcze większą pasją | MOTOFAKTOR

Gosia Rdest: Do ścigania wróciłam z jeszcze większą pasją

O powrocie na tor po przerwie związanej z macierzyństwem, a także o sile pasji do motorsportu, która nie słabnie mimo życiowych zmian Gosia Rdest opowiada w rozmowie z Joanną Piszcz, redaktor naczelną Motofaktor.pl.

  • Po półrocznej przerwie związanej z narodzinami córki Gosia Rdest wróciła do ścigania i stanęła na podium.
  • Największym wyzwaniem okazały się organizacja czasu i odbudowa formy fizycznej.
  • W wywiadzie dla Motofaktor.pl Gosia Rdest opowiada o powrocie do ścigania i swoich planach. 
  • Więcej informacji na stronie głównej Motofaktora.
  • Chcesz być na bieżąco z najważniejszymi wiadomościami z branży – zapisz się na nasz newsletter.

Wróciłaś na tor po przerwie związanej z macierzyństwem. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem po powrocie i jak przygotowywałaś się do ponownych startów?

Gosia Rdest
Gosia Rdest

Macierzyństwo cały czas trwa, bo nasza najmłodsza córeczka ma niespełna osiem miesięcy. Dokładnie po pół roku wróciłam do jazdy na torze, więc było to na pewno duże wyzwanie. Bardziej niż mentalnie, było ono wymagające pod względem logistyki i organizacji czasu. Trzeba było sensownie podzielić czas pomiędzy przygotowania, obowiązki wobec partnerów, ale też – co najważniejsze – rodzinę i dzieci. Ta żonglerka trwa do dziś.

Dużym wyzwaniem było również przygotowanie fizyczne. Ze względu na nieplanowane cesarskie cięcie mój trening musiał wyglądać zupełnie inaczej niż wcześniej. Proces odbudowy i wzmacniania pamięci mięśniowej był stopniowy, a treningi miały bardziej sukcesywny charakter. Na co dzień wykonuję intensywne jednostki interwałowe, ale tym razem musiałam zacząć od pilatesu, który pozwolił mi na nowo odkryć ciało, wzmocnić je i pobudzić do pracy. Dopiero później dołączyłam treningi cardio i wróciłam do swoich standardowych ćwiczeń. Myślę, że właśnie czas i przygotowanie fizyczne były największym wyzwaniem, ale na szczęście udało się temu sprostać.

Najbardziej obawiałam się jednak tego, jak zareaguję mentalnie. Dlatego, gdy tylko poczułam się w miarę dobrze, pojechałam na testy. Rodziłam w sierpniu, a już we wrześniu pojawiłam się na Torze Poznań, żeby sprawdzić, czy nadal czuję to samo i czy nie pojawiła się żadna blokada. Nie jechałam wtedy pełnej rundy mistrzostw, ale zrobiłam kilka okrążeń, żeby przekonać się, czy wszystko jest w porządku. Okazało się, że tak i kiedy byłam już gotowa fizycznie, mogłam wrócić do ścigania.

Obawiałaś się, że po urodzeniu drugiego dziecka będziesz bardziej bała się o swoje bezpieczeństwo?

Nie tyle się obawiałam, co po prostu nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po samej sobie. W środowisku motorsportowym funkcjonują różne mity, że po dziecku kierowcy „zwalniają o pół sekundy”. Zastanawiałam się, ile w tym prawdy. Na szczęście w moim przypadku absolutnie się to nie potwierdziło. Być może większa zachowawczość to kwestia indywidualna. Gdybym miała mniej doświadczenia, może byłoby to większe wyzwanie. Ale ścigam się już od wielu lat i po prostu robię to, co umiem najlepiej. Nie pojawiło się nic, co sprawiłoby, że zaczęłam się wahać. Jeżdżę dokładnie tak samo jak wcześniej.

Motorsport wymaga ogromnej sprawności fizycznej. Jak duże znaczenie ma przygotowanie kondycyjne w wyścigach?

Ogromne. Im lepsza forma fizyczna, tym łatwiej utrzymać koncentrację przez cały wyścig. Do tego dochodzi czynnik temperatury, który w motorsporcie jest wyjątkowo wymagający. Siedzimy zamknięci w samochodzie bez klimatyzacji czy nawiewów, a temperatura w aucie przekracza 40 stopni. Jednocześnie jesteśmy ubrani w ognioodporny kombinezon, buty, rękawiczki, kominiarkę, kask i system HANS. To wszystko dodatkowo obciąża organizm.

Bardzo wymagające jest również samo hamowanie. W samochodzie drogowym nie myślimy o tym w kategorii wysiłku fizycznego, ale w aucie wyścigowym wygląda to zupełnie inaczej. Siła nacisku na pedał hamulca to kilkadziesiąt kilogramów i powtarzamy ją wielokrotnie podczas każdego okrążenia, a później przez cały wyścig. Te liczby naprawdę pokazują skalę wysiłku. Do tego dochodzi jazda przy bardzo wysokich prędkościach, gdzie każdy błąd oznacza stratę dziesiątych części sekundy. W serii, w której startuję, cała stawka mieści się praktycznie w jednej sekundzie. Jedno mrugnięcie oka może oznaczać stratę dwóch pozycji.

Dlatego fizyczność zawsze była dla mnie bardzo ważna. To właśnie wytrzymałość buduje moją koncentrację. Psychomotoryka,  koordynacja ręka-oko-noga, ma tutaj kluczowe znaczenie. To ona pomaga mi jechać szybko i wygrywać.

Powrót był bardzo udany - dwa wyścigi i dwa drugie miejsca. Jak oceniasz początek sezonu?

To był naprawdę bardzo dobry powrót. W drugim wyścigu Alpine ELF Cup Series właściwie już „witałam się” ze zwycięstwem, ale niestety pojawił się drobny błąd strategiczny. Zostałam wezwana na pit stop okrążenie za wcześnie i utknęłam za wolniej jadącym zawodnikiem. Miałam wcześniej około półtorej sekundy przewagi, ale straciłam ją podczas zjazdu i po powrocie na tor wyjechałam już za liderem. Mimo wszystko dwa drugie miejsca uważam za świetne osiągnięcie i efekt bardzo dobrej pracy zespołowej. To też ogromna motywacja – wracam po przerwie, nadal robię to z pasją i uśmiechem, a dodatkowo przywożę do domu dwa puchary. A ja po prostu uwielbiam puchary.

Jakie są Twoje plany na resztę sezonu?

Kontynuujemy starty w Alpine Elf Cup. Przed nami jeszcze kilka rund we Francji i Belgii. Początek sezonu był bardzo mocny, więc liczę, że utrzymamy tempo. Czeka mnie też tor, na którym jeszcze nigdy nie jechałam, więc to będzie spore wyzwanie. Intensywnie przygotowuję się już teraz na symulatorze. Analizujemy z zespołem różne rozwiązania, uczymy się torów i testujemy ustawienia. Symulator daje ogromne możliwości, szczególnie kiedy jedzie się na obiekt po raz pierwszy. Poza wyścigami czeka mnie też wiele wydarzeń związanych z motorsportem i motoryzacją.

Jednym z nich będzie wydarzenie Rally The Girard w Żyrardowie. Na czym polega ten projekt?

To pierwszy w Polsce i prawdopodobnie również na świecie rajd turystyczny z fabułą. Łączy motoryzację, historię regionu oraz element zagadki i intrygi. Ja nazywam to „escape roomem na kółkach”. To wydarzenie dla ludzi, którzy kochają motoryzację, niekoniecznie motorsport. Najważniejsze jest to, żeby uczestnicy mieli wyjątkową relację ze swoimi samochodami i własną historię z nimi związaną. Osobiście pracuję nad tym projektem i zależy nam, aby był dopracowany w każdym detalu – od scenografii, przez aktorów, po prezentację samochodów na tle charakterystycznej czerwonej cegły Żyrardowa.

Wydarzenie, które odbędzie się 13 czerwca 2026 r., wykracza poza formułę tradycyjnego rajdu turystycznego. To immersyjna motoryzacyjna przygoda, podczas której uczestnicy nie tylko przemierzają wyznaczoną trasę, ale także rozwiązują zagadki, odnajdują ukryte tropy i stopniowo odkrywają kolejne elementy fabuły związane z historią miasta.

W motorsporcie sukces kierowcy to również sukces całego zespołu. Jak wygląda ta współpraca od kulis?

Kiedy stoję na podium, widoczna jestem tylko ja, ale za tym wynikiem stoi ogrom pracy całego zespołu. Mechanicy przygotowują samochód tak, abym mogła zaufać mu w 200 procentach przy prędkościach rzędu 270 km/h. Mamy też inżyniera, który odpowiada za strategię, trenera jazdy analizującego linię przejazdu i sposób pokonywania zakrętów, a także mojego zmiennika, z którym wspólnie pracujemy na wynik całego zespołu. Do tego dochodzi przygotowanie fizyczne i cała praca wykonywana przed weekendem wyścigowym. To naprawdę skomplikowana układanka, w której każdy członek zespołu pełni niezwykle ważną rolę.

Czy po każdym starcie analizujecie również techniczne aspekty samochodu i wprowadzacie poprawki?

Zdecydowanie tak. Jeśli coś nam nie pasuje albo mamy wątpliwości dotyczące przygotowania samochodu, wszystko jest dokładnie analizowane. Przerwy między zawodami wykorzystujemy właśnie na szczegółową pracę, weryfikację i poprawki, żeby wrócić na tor jeszcze szybszym.

Co powiedziałabyś młodym dziewczynom, które chciałyby związać swoje życie z motoryzacją?

Nie każdy musi być kierowcą wyścigowym. Można pracować w mediach motoryzacyjnych, zostać inżynierem, analitykiem, działać w social mediach czy nawet jako stylistka przy programach motoryzacyjnych. Jeśli ktoś czuje pasję do tego świata i chce do niego dołączyć, po prostu powinien spróbować, odkryć siebie i iść dalej w tym kierunku.