Jeszcze niedawno przemysł motoryzacyjny i obronny rozwijały się w zupełnie odrębnych rzeczywistościach – pierwszy skupiony na komforcie i bezpieczeństwie użytkowników dróg, drugi na odporności sprzętu i skuteczności działań w ekstremalnych warunkach. Dziś te granice zacierają się w szybkim tempie. Autonomiczne systemy, zaawansowane sensory, nowoczesne źródła zasilania – rozwiązania wypracowane przez cywilny sektor automotive coraz częściej znajdują zastosowanie w technologiach wojskowych.
Podczas konferencji poświęconej roli pojazdów autonomicznych dla bezpieczeństwa państwa, współorganizowanej przez Sieć Badawczą Łukasiewicz–PIMOT, redaktor naczelna Motofaktor.pl Joanna Piszcz rozmawiała z dr. inż. Karolem Zielonką, dyrektorem Łukasiewicz–PIMOT, o tym, dlaczego wojsko coraz częściej sięga po rozwiązania opracowane przez motoryzację, jak wygląda współpraca między tymi sektorami oraz jakie szanse otwiera ona przed polskimi firmami.

To zjawisko, które gwałtownie przyspiesza. Przez lata przemysł obronny rozwijał technologie we własnym, dość zamkniętym ekosystemie. Dziś jednak cywilny sektor motoryzacyjny – zwłaszcza w obszarze systemów autonomicznych, bezzałogowych, sensorów czy zarządzania energią – rozwija się w tempie, za którym przemysł zbrojeniowy musi nadążać. Sektor obronny sięga po te rozwiązania z prostej przyczyny: potrzebuje innowacji tu i teraz. Potrzebuje też partnerów, którzy rozumieją produkcję masową, zarządzanie łańcuchem dostaw i – co kluczowe – niezawodność, która w motoryzacji jest testowana w milionach egzemplarzy. To doskonały przykład technologii podwójnego zastosowania (dual-use). Granica między technologią militarną a cywilną będzie się coraz bardziej zacierała.
Wbrew pozorom, nie chodzi tylko o gotowe komponenty, ale o całe procesy i kompetencje. Motoryzacja wniosła mistrzostwo w automatyzacji procesów, szybkim prototypowaniu i zarządzaniu jakością przy ogromnej skali. Jeśli mówimy o konkretnych technologiach, co zresztą doskonale widać w programie naszej konferencji, to wskazałbym cztery kluczowe obszary, którymi w Łukasiewicz–PIMOT zajmujemy się na co dzień:
1. Systemy zasilania: Bezpieczeństwo magazynów energii. Platformy bezzałogowe potrzebują wydajnych i odpornych na ekstremalne warunki baterii. W Łukasiewicz–PIMOT badamy na przykład ich odporność na narażenia mechaniczne (odporność na wstrząsy), środowiskowe (odporność na ekstremalnie niskie temperatury jak również narażanie na wysokie np. płomień).
2. Autonomia i sensoryka: To bezpośredni transfer. Algorytmy sztucznej inteligencji, lidary, radary, systemy percepcji – to wszystko jest gotowe do adaptacji. My pracujemy nad ich niezawodnością, np. w kontekście lokalizacji przy zakłóceniach sygnału GPS.
3. Testowanie i walidacja: Motoryzacja ma ogromne doświadczenie w testowaniu, zanim produkt trafi na rynek. Przenosimy te kompetencje na grunt obronności. W Łukasiewicz–PIMOT tworzymy scenariusze testowania pojazdów zautomatyzowanych i wspieramy proces kształtowania regulacji prawnych, aby te technologie mogły być wdrażane.
4. Niezawodność systemowa: Współczesny pojazd to skomplikowana sieć elektroniczna. Na polu walki, w środowisku pełnym zakłóceń, ta sieć musi działać bezbłędnie. Nasze kompetencje w zakresie badań kompatybilności elektromagnetycznej (EMC) są tu kluczowe.
Współpraca jest potrzebna na każdym z tych etapów. Oczywiście nowe platformy bezzałogowe (UGV) są najbardziej spektakularną technologią, która uruchamia wyobraźnię jako nowy wątek współczesnego pola walki. Na konferencji prezentowane są takie rozwiązania jak np. nasza platforma bezzałogowa (autonomiczna) PAWO. Jesteśmy wykonawcą projektu zarówno w zakresie konstrukcji pojazdu, jak i systemów automatyzacji. Sektor automotive może tu dostarczyć komponenty dla platform jezdnych, systemy napędowe czy specjalistyczne komponenty jak koła o wysokiej mobilności itd.
Jednak równie ważna, jeśli nie ważniejsza, jest logistyka i wsparcie. Armia, tak jak wielka firma kurierska, musi zarządzać flotą. Doświadczenia motoryzacji w zakresie serwisu, diagnostyki i utrzymania są bezcenne dla zwiększenia gotowości bojowej sprzętu. Dlatego z tego doświadczenia warto korzystać.
Na koniec modernizacja. Zamiast budować wszystko od zera, możemy implementować nowoczesne systemy zasilania, sensory czy systemy łączności w istniejących pojazdach, radykalnie podnosząc ich wartość bojową.
Potencjał polskich firm jest ogromny i, mam wrażenie, wciąż niedostatecznie wykorzystany. Mamy fantastycznych inżynierów i nowoczesne zakłady. Wystarczy spojrzeć na rodzime firmy technologiczne, które zrzesza Polska Grupa Motoryzacyjna – one najlepiej dowodzą, że mamy w kraju realne kompetencje do innowacyjnej produkcji, a nie tylko do montażu.
I tu dotykamy sedna misji Sieci Badawczej Łukasiewicz. My nie jesteśmy tylko od „badania”. Jesteśmy po to, by łączyć potrzeby armii z potencjałem polskich firm, które często nawet nie wiedzą, że ich produkt może mieć zastosowanie wojskowe.
Odpowiadając wprost na pytanie: tak, to jest absolutnie kluczowe dla wzmocnienia krajowego przemysłu. Budowanie suwerenności technologicznej nie polega na tym, że wszystko wyprodukujemy sami. Polega na tym, że mamy własne kompetencje, by integrować, serwisować i modyfikować technologie. To jest nasz cel strategiczny.
Korzyści są absolutnie obopólne. Po pierwsze, dywersyfikacja. Rynek motoryzacyjny bywa bardzo cykliczny. Kontrakty dla sektora bezpieczeństwa są stabilne i długoterminowe. Po drugie, innowacje. Wojsko stawia wymagania, to popycha technologie do przodu.
Wreszcie, to prestiż i rozwój kadr. Udział w strategicznych projektach dla bezpieczeństwa państwa przyciąga najlepszych inżynierów. Dlatego jestem przekonany, że to nie jest chwilowa moda, a strategiczna konieczność. Obie te branże będą się przenikać coraz mocniej, a wygrają ci, którzy potrafią budować między nimi mosty.
Zdjęcia: Łukasiewicz–PIMOT