Przedsiębiorca prowadzący Okręgową Stację Kontroli Pojazdów - Moto Service Worwa z Nowego Targu - skierował pismo do ministra infrastruktury z apelem o podniesieniu cen oraz zmiany w systemie badań technicznych pojazdów. Łukasz Worwa, współwłaściciel OSKP, alarmuje, że branża jest na krawędzi.
Moto Service Worwa z Nowego Targu zajmuje się kompleksową obsługą samochodów, a ważną częścią działalności firmy jest stacja kontroli pojazdów. Jej współwłaściciel Łukasz Worwa skierował pismo do ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka pismo z pytaniem kiedy nastąpi podniesienie opłaty za obowiązkowe badanie techniczne samochodów oraz jaka będzie nowa stawka.
„Proszę o konkretną datę, gdyż wraz ze wspólnikami chcę konkretnie wiedzieć jak długo jeszcze mam dokładać do tej działalności. Chcemy wiedzieć jak duży kredyt ma zaciągnąć nasza spółka w sytuacji, gdy niedługo minie 21 lat od ostatniej podwyżki, a już 7 lat temu powinny być ustalone nowe zasady przeglądów oraz nowy cennik. Jeżeli taka podwyżka będzie np. za dwa lata to mogę przewidzieć jak duży limit kredytowy mamy zaciągnąć w celu przetrwania naszej firmy – bez tej informacji nie jestem w stanie planować przyszłości. Nie chcę zamykać tej działalności, gdyż zatrudniamy bardzo dobrych fachowców (zarazem wspaniałych ludzi), którym chcę zapewnić pracę i godne warunki wynagrodzenia. Zamknięcie tej działalności byłoby także pozbawione sensu ekonomicznego, gdyby na przykład podwyżka nastąpiła za pół roku, a cała branża męczy się z brakiem waloryzacji już tyle lat” – pisze Łukasz Worwa.
W piśmie przedsiębiorca zwraca uwagę, że w związku ze zmianami prawa na poziomie UE firma zrealizowała gigantyczną inwestycję, której głównym punktem jest nowoczesna Okręgowa Stacja Kontroli Pojazdów. „Ta inwestycja została wykonana, gdyż byliśmy pewni, że polski rząd zaimplementuje Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/45/UE z dnia 3 kwietnia 2014 r. w sprawie okresowych badań zdatności do ruchu drogowego pojazdów silnikowych i ich przyczep oraz uchylającą dyrektywę 2009/40/WE. Tak się nie stało – nasza branża działa cały czas w oparciu o stare przepisy oraz cennik nieprzystający obecnie do niczego” – podkreśla Łukasz Worwa.
W dniach 2-4 września 2024 r. przedstawiciele Moto Service Worwa uczestniczyli w XI Konferencji Naukowej Logistyka w Ratownictwie. Jedna z debat dotyczyła zmian w polskim systemie badań technicznych. Podczas dyskusji dr inż. Sławomir Olszowski z firmy BETiS, zaprezentował dane, z których wynika, że pod względem śmiertelności w wypadkach samochodowych Polska jest jednym z liderów niechlubnego rankingu.
„Czy Pan wie, że na każde 100 wypadków umiera statystycznie jeden Niemiec i prawie dziewięciu Polaków? Czy za te dodatkowe, niepotrzebne zgony nie są odpowiedzialni kolejni ministrowie infrastruktury, którzy nie widzą problemu? Ile ludzi mogłoby żyć gdyby na stacjach kontroli pojazdów fotografowano samochody? To byłoby ostateczne ucięcie wszelkich kombinacji i przyjeżdżania na badania techniczne z dowodem bez samochodu. Zmiana wymagań dotyczących badań technicznych pojazdów to przecież walka o dobro Polski i Polaków! To batalia o przetrwanie polskiego UCZCIWEGO przedsiębiorcy! To bój o godne warunki pracy, rozwój pracowników i godne wynagrodzenia, co przekłada się na godny poziom ich życia!. Nie potrzeba zmieniać ustawy Prawo o Ruchu Drogowym – wystarczy nowe rozporządzenie wykonawcze do obecnego prawa. Pana jeden podpis i branża może się zmienić nie do poznania. Dzięki podniesieniu cen za badania techniczne można bardzo wiele poprawić w naszym systemie, który mimo braku waloryzacji jest bardzo nowoczesny. Natomiast kluczowe jest spowodowanie, by fotografować samochody podczas badania na stanowisku kontrolnym!. Nawet gdyby dzięki fotografowaniu samochodów udało się ocalić życie jednego Polaka to warto!!! – pisze Łukasz Worwa w piśmie do ministra infrastruktury.
W mailu przesłanym do redakcji Motofaktor.pl Łukasz Worwa wyjaśnia, że dla branży każda konkretna odpowiedź, nawet taka, że za dwa lata stawka za badanie techniczne pojazdu pójdzie w górę np. o 50, 85 albo 148 zł byłaby bardzo istotna. „Moglibyśmy zacisnąć zęby i przetrwać ten czas. Przypomnę, że cała branża cierpliwie czeka na zmianę ceny od 21 lat, w tym z wielką nadzieją od ostatnich 7 lat (gdy te badania miały na 100% zmienić swój charakter oraz cenę, na skutek implementacji Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2014/45/UE). Ta dyrektywa miała ujednolicić badania w całej UE i spowodować, że nie będzie konieczności przyjeżdżania na badania do kraju wydania dowodu rejestracyjnego. W sumie od 2004 roku minęło już prawie 21 lat” – mówi Łukasz Worwa.
Od 1998 roku stawka za badanie techniczne samochodu o DMC do 3,5 tony zmieniała się następująco:
„Co się stało w głowach urzędników, że postanowili nie zwiększać tej ceny? W moim piśmie podnoszę argument, że stawka kapitacyjna, czyli kwota jaką lekarz pierwszego kontaktu dostaje na jednego zapisanego pacjenta Podstawowej Opieki Zdrowotnej, wzrosła od 2006 roku z nieco ponad 60 zł do ponad 215 zł obecnie – czyli o ponad 258%. Czym lepszy jest lekarz od diagnosty? Dlaczego jego praca jest wykonywana po rynkowych stawkach, a nasza nie? Przecież jak pomyli się lekarz POZ, to zawsze można uratować pacjenta na SOR-ze, a jak pomyli się diagnosta, to może zginąć wiele ludzi – stąd odpowiedzialność diagnosty jest o wiele większa. Poza tym lekarz ma tylko stetoskop, a wyposażenie nowej OSKP to ponad pół miliona złotych” – argumentuje Łuksza Worwa.
Chcesz być na bieżąco z naszymi informacjami?